Dni skupienia w Leżajsku 13-15 kwietnia 2012

lezajskdsJuż po raz kolejny, w czasie weekendu – 13-15 kwietnia – Krąg Biblijny, wraz ze swoim opiekunem o. Leonardem udał się do Leżajska na coroczne Dni Skupienia. Weekendowe rekolekcje odbyły się pod wodzą dwóch ojców Bernardynów – o. Leonarda i o. Izydora. O. Leonard dbał o zagospodarowanie naszego czasu wolnego, pokazując Leżajsk i okolice „w pigułce”, natomiast o. Izydor dbał o naszą stronę duchową prowadząc, zbyt krótkie, jak dla nas, konferencje – mocno budujące i wpadające w serce. Obydwaj ojcowie razem z nami trwali na Adoracji Najświętszego Sakramentu i odprawiali dla nas Msze św.

Kolejnym, bardzo ważnym, punktem leżajskich rekolekcji były wieczorne rozmowy z ojcami, w czasie których dzieliliśmy się, jakże ciepłymi, wspomnieniami, wymienialiśmy informacje i spostrzeżenia. O. Easydoor tudzież EasyDior, jako że dłuuuuugo go w Alwerni nie było, chciał wiedzieć wszystko, co się u nas dzieje. Z otwartą buzią słuchał o misteriach, o znajomych (ale nie obgadywaliśmy – słowo „kręgowca”), o przygotowaniach do majówki, o ministrantach, dzieciach pierwszokomunijnych, o hydraulikach, ślusarzach, spawaczach, górnikach, kolejarzach i o wszystkich, których obejmuje każdego dnia swoją modlitwą. A ponieważ rozmów nigdy za wiele, jeszcze do późnych godzin nocnych lub raczej wczesnych godzin porannych, trwaliśmy na naszych pokojowych „rozmowach niedokończonych”, aby ok. godz. 7.00, z powiekami na zapałkach, zejść na poranną modlitwę i pyszne śniadanko.

Między jedną konferencją, a wieczorną rozmową, wygospodarowaliśmy czas na spacer po łańcuckim parku, w którym odwiedziliśmy storczykarnię, z bogatą kolekcją kolorowych i rzadko spotykanych storczyków i innych egzotycznych roślin.

Wielka szkoda, że obydwu ojców nie mamy razem na co dzień, bo tworzą wspaniały tandem i doskonale się uzupełniają, a emanują taaaaaaką dobrocią, mądrością i miłością do całego świata, że jednym słowem leczą każdą troskę, smutek i skołatane serce i dodają nam otuchy w życiu codziennym. Tacy ludzie są nam dzisiaj niezbędni.

To, co dobre, niestety, kończy się za szybko i jeden weekend, to zdecydowanie zbyt krótko, bo tematów i punktów, które przygotował nam o. Leo wystarczyłoby na co najmniej tygodniowy pobyt. Ale… przecież nic straconego! W końcu Leżajsk nie jest znów tak daleko – do przejechania tylko kilkanaście rond i przejazdów kolejowych, kilka godzin snu w samochodzie, kilka odmówionych różańców i za siódmą górą i piątą rzeką… w leżajskiej bazylice już na nas czeka Matka Boża Pocieszenia, a w umówionym miejscu, przy „nocnej” bramce o. Izydor ze swoimi konferencjami. I nie byłaby nas w stanie zniechęcić, ani odległość, ani pogoda, ani nawet gdyby ciepła woda była tylko w pobliskim stawku, oddalonym od Domu Pielgrzyma o 1 km drogi ;), ani nawet gdyby ciepło było tylko na portierni ;), bo ciepło było przede wszystkim w naszych sercach i w sercach NASZYCH Ojców.

To, na co zabrakło nam czasu tym razem, o. Leonard na pewno wpisze w program przyszłych dni skupienia. Więc do dzieła nasi Ojcowie – już zacznijcie przygotowywać kolejny najazd „kręgowców” – bo my, już pakujemy się na następne rekolekcje i ciasta też już zaczynamy piec, bo co złego to nie my, ale i tak tu jeszcze wrócimy.

Za wszelkie dobra, których doświadczyliśmy podczas tych kilkudziesięciu godzin i za TYCH, którzy nam je zorganizowali – Bogu niech będą dzięki!!!

Tekst: BA i BB

A oto kilka osobistych refleksji uczestników Leżajskich Dni Skupienia:

    • Krótkie rekolekcje, za krótkie…. Adoracje i  bardzo porządkujące życie konferencje, to coś co pozwala przemyśleć wiele problemów, z którymi borykamy się każdego dnia. A do tego „wieczorne Polaków rozmowy” w gronie ludzi, którzy mają podobne problemy przypomina nam, że nie jesteśmy sami…. A z czysto ludzkiego podejścia – tu nikt drugiego nie wyśmieje, tu nie myśli się o wadach lecz zaletach, tu nie ma złości i złośliwości, a jeśli już mowa o uczuciach to tylko o pozytywnych, ale to temat na  dłuuugą konferencję …… Dziękujemy za każde „już, już, już”, „fajno, fajno”, za „Kościół”, za „Słoneczka”, za „moi kochani”, za storczyki i Łagiewniki ….  – „Lud Boży”
    • Czas skupienia poświęconego na rozmowę z Bogiem to czas bezcenny. Zorganizowana, prowadzona  modlitwa, msza święta…, i to wszystko bez pośpiechu, bez świadomości, że muszę, że wypada, że obowiązek… A oprócz tego spotkania z miłymi, sympatycznymi ludźmi, takimi „znającymi Józefa”(patrz Ania z Zielonego Wzgórza). Okazja do „wyrwania” się z miejsca zamieszkania i pracy, okazja do zapomnienia o problemach, troskach, odpoczynek od codziennych obowiązków… Okazja spotkania o. Izydora i wysłuchania przygotowanej przez niego konferencji. Okazja do poznania nowych terenów Polski, obejrzenia zabytków, obserwacji życia w innej części kraju. …po powrocie do domu świat wydał mi się bardzo smutny.
    • Niezapomniane chwile… To czas na modlitwę, wyciszenie, na spokojną Adorację, na przemyślenia i refleksje o rzeczach mniej przyziemnych niż te, z którymi się zmagamy na codzień. To kolejna dawka duchowej wiedzy we wciąż za krótkich konferencjach o. Izydora, którego można słuchać bez końca. To w końcu, świadomość obecności ludzi nam życzliwych i gotowych do rozmów o rzeczach ważnych i mniej ważnych, aż do białego rana. Kochani Ojcowie – dziękuję za to, że jesteście!
    • Czas spędzony z osobami, od których doświadczam ciepła, życzliwości i troski… takimi do tańca i do różańca 😉 W tej grupie każdy czuje się chciany, akceptowany i potrzebny. Czas, kiedy obecność Jezusa w moim życiu była odczuwalna jeszcze bardziej niż zwykle. Czas, kiedy Bóg pomagał uporządkować mój wewnętrzny bałagan. Czas spotkań, wspomnień i tęsknoty. Czas odnowy, postanowień, dobra, wyciszenia i radości.
  • Uważam, że nie było lepszego sposobu na spędzenie paru dni, niż wybranie się właśnie na dni skupienia. W tych czasach, gdzie wszyscy się spieszą i żyją w stresie, warto oderwać się czasami od codzienności, zatrzymać się i pomysleć. Wspólne modlitwy, adoracje, medytacje, konferencje, pogaduchy, a między tym poznanie pięknych miejsc, to właśnie coś, czego współczesny człowiek potrzebuje. Normalni ludzie, z którymi można na luzie porozmawiać, ludzie z wartościami, to właśnie Ci których tam spotkałam. Atmosfera dobroci i jedności, która nam towarzyszyła, a przy tym Słowo Boże, którego słuchaliśmy z zapartym tchem, daje nam poczucie więzi z Bogiem. Myślę, że w czasie takich dni najlepiej jest zrozumieć sens prawdziwego chrześcijańskiego życia. Dziękuję prowadzącym Ojcom za wszystko!

Komentowanie jest wyłączone