Nasz kiermasz podczas V Dni Benedyktyńskich w Tyńcu

tyniecW dniach 10 – 12 czerwca tego roku odbyły się V Dni Benedyktyńskie na terenie opactwa w Tyńcu. Były one doskonałą okazją do zapoznania się z historią i niezwykłą atmosferą tego miejsca. Dzięki uprzejmości gospodarzy imprezy, wrażliwych na sytuację, w której znalazł się nasz alwernijski klasztor również i my mogliśmy się zaprezentować podczas tego niezwykłego wydarzenia.

Tysiące turystów całymi rodzinami przybywało na tynieckie wzgórze aby wziąć udział w grach plenerowych, posłuchać koncertów, obejrzeć prezentacje poświęcone świętej Hildegardzie z Bingen oraz przybliżające historie zgromadzeń zakonnych i klasztorne tradycje.

Miłośnicy literatury mogli spotkać się z autorami poczytnych książek o tematyce religijnej i nie tylko: o. L. Knabitem OSB, o. H. Kreisem OSB, o. Z. Galochem OSB.

Spragnieni i głodni goście mieli możliwość skorzystania z licznych plenerowych atrakcji kulinarnych. Klasztorny dziedziniec bowiem zapełnił się stoiskami prezentującymi wyroby i produkty wytwarzane przez klasztory z Polski i zagranicy.

Nasi drodzy parafianie i sympatycy po raz kolejny stanęli na wysokości zadania. Na kilka dni (i nocy) nasze domy zamieniły się w piekarnie, wytwórnie smalcu, suszarnie owoców, zakłady pakowania towarów i centra logistycznego dowodzenia 😉

Nasza (podarowana nam przez ojców Benedyktynów) „budka” zapełniła się przeróżnymi ciastami i ciasteczkami, wśród których prym wiodła „babka bernardyńska” wg przepisu Pani Ani Drzymały. Amatorzy swojskiego jadła mogli nacieszyć podniebienie pajdą domowego chleba ze smalcem. Mieliśmy także coś dla tych, co na diecie: suszona żurawina i jabłka kusiły słodyczą i aromatem. Długa kolejka ustawiła się, aby skosztować specjalnej herbaty z sokiem z pigwy. A gdy sok się skończył niemniej popularna okazała się nasza „herbatka bernardyńska”.

Na naszym stoisku znalazło się też coś dla oka: wystawka zdjęć prezentująca świątynię przed pożarem w pełnym rozkwicie i po nim. Płeć piękna odchodziła z naszej „budki” z nowymi kolczykami i naszyjnikami ręcznej roboty. Znalazły się również osoby, które doceniły kunszt misternie szydełkowanych serwet i bieżników oraz nasze bernardyńskie aniołki.

Nad całością przedsięwzięcia czuwał o. Leonard. W roli przekupek na stoisku doskonale sprawdziły się Basia i Natalia z kalwaryjskiej młodzieży oazowej, klerycy: bracia Nikodem i Alojzy oraz siostra Juliusza, przełożona z Poręby Żegoty, którzy udowodnili, że los naszej świątyni nie jest im obcy i spieszą z bezinteresowną pomocą kiedy tylko ich potrzebujemy. Wszystko na stoisku było do kupienia za „co łaska”, co stało się już naszą tradycją. I na tym „co łaska” jak zwykle się nie zawiedliśmy. Kwota, którą uzbieraliśmy sięgnęła 4500zł.

Wszystkim, którzy włożyli tak wiele serca i wysiłku w przygotowanie towarów na stoisko, brali udział w zorganizowaniu transportu i obsługi całego przedsięwzięcia jak również ojcom Benedyktynom za okazaną nam życzliwość z serca DZIĘKUJEMY.

Komentowanie jest wyłączone