O. Władysław Włodyka

wlodyka1Przyszedł na świat 13 sierpnia 1906 r. w Różance na Podkarpaciu.

Do zakonu wstąpił w wieku 20 lat – 2 sierpnia 1926 r., gdzie podczas obłóczyn, 2 września tego samego roku, otrzymał imię Konstancjusz. W następnych latach odbył studia seminaryjne we Włoszech, gdzie złożył śluby wieczyste 8 września 1930 r. w Pescii koło Florencji. Tam również przyjął święcenia kapłańskie, 21 czerwca 1932 r., z rąk bpa Angelo Simonetiiego. Po święceniach kapłańskich wrócił do Krakowa, gdzie tylko przez jeden rok studiował historię na UJ, bowiem jego studia przerwało przeniesienie do klasztoru w Radecznicy, w którym pracował do 1936 r.

Wówczas to został mianowany administratorem parafii Sieniawa w powiecie zbaraskim i tam pozostał do 1939 r. W kolejnych latach pełnił obowiązki gwardiana klasztoru w Przeworsku (1939-1941), co przypłacił aresztowaniem przez Gestapo i kilkumiesięcznym pobytem w rzeszowskim więzieniu w 1941 r.

Był to bardzo dramatyczny czas w jego życiu, bowiem trzykrotnie był stawiany na rozstrzelanie, gdyż nie wyparł się swojej wiary. Po zwolnieniu z więzienia pozostał w klasztorze rzeszowskim, a 2 listopada 1942 r. został mianowany gwardianem klasztoru i proboszczem w Leszniowie. Musiał tam borykać się nie tylko z okupantem, ale także z bandami UPA, które dokonywały zbrodni na polskiej ludności cywilnej. Zorganizował więc punkt oporu w klasztorze leszniowskim, w którym schronienie znaleźli okoliczni Polacy w liczbie ok. 1000 osób. Nie uszło to uwadze UPA, które pod osłoną nocy przeprowadziło trzy nieudane ataki na klasztor.

W Leszniowie o. Włodyka pozostał aż do repatriacji ludności polskiej na ziemie odzyskane i razem ze swoimi parafianami udał się do Głogowa, skąd 6 lipca 1945 r. przeniósł się z grupą ludzi do Siedlnicy k. Wschowy. Został tam proboszczem i dziekanem. W 1948 r. ówczesny prowincjał o. Bronisław Szepelak przeniósł go do Miłakowa na Warmii, gdzie przez 30 lat był proboszczem parafii (26 VII 1948-17 VI 1978), a także przez pewien czas dziekanem dekanatu Dobre Miasto i administratorem parafii św. Marcina w Gorlicach. Zapisał się tam złotymi literami w historii miasta i parafii, za co został wielokrotnie uhonorowany, m.in.: jedna z ulic nosi nazwę o. Władysława Włodyki. Bowiem w czasie swojego pobytu w Miłakowie powrócił do swojego imienia chrzestnego.

I właśnie już jako o. Władysław w czerwcu 1978 r. poprosił władze zakonne o przeniesienie na wypoczynek do Alwerni. W tutejszym klasztorze spędził ostatnie 17 lat swojego życia, będąc przez 12 lat wikarym klasztoru i pierwszym wikarym nowo utworzonej w 1984 r. parafii. W tutejszym klasztorze spełniał się jako kronikarz i pisarz. Opracował dzieje swojej rodzinnej miejscowości, historię obrazu Pana Jezusa „Ecce Homo” w Alwerni, a także dzieje III zakonu w Alwerni i kultu MB w Alwerni.

Warto dodać, że był również poetą, o czym świadczą jego liczne wiersze o Alwerni i tutejszym klasztorze.

Potrafił wśród tych wszystkich intelektualnych zajęć znaleźć również czas na pracę fizyczną, toteż często można było go zobaczyć pracującego w ogródku. Pomimo upływu lat pozostawał bardzo aktywny również w pracy duszpasterskiej, dał się poznać wszystkim przybywającym do alwernijskiego klasztoru jako kaznodzieja. W kazaniach swoich nawiązywał do pięknej tradycji kaznodziejstwa o. Czesława Bogdalskiego, mówiąc z głowy z polotem, a zarazem niepisaną prostotą.

Wielu zapamiętało go także jako niezłomnego spowiednika, który całe godziny spędzał w konfesjonale.

Z wielkim zaangażowaniem prowadził wszystkie bractwa działające przy klasztorze z III zakonem na czele, doprowadzając je do pełni rozkwitu. W tutejszym klasztorze świętował swoje piękne jubileusze 60-lecia życia zakonnego (1986), a także złoty i diamentowy jubileusz kapłaństwa (1981 i 1991).

Ostatnie lata swojego życia zmagał się z chorobą Buergera, którą jak wszystkie inne cierpienia znosił z wielkim spokojem.

Zmarł 26 września 1995 r. w 89 roku życia, po 68 latach spędzonych w zakonie, z czego 64 w kapłaństwie. Ciekawostką jest fakt, że o. Władysław Włodyka jak dotąd w blisko czterystuletniej historii alwernijskiego klasztoru był najstarszym mieszkającym w nim, a zarazem zmarłym zakonnikiem. Zakonnikiem, którego cechowały spokój wewnętrzny i pogoda ducha, której nie utracił do ostatnich dni swojego życia.

Tekst: Dominik Knapik

Komentowanie jest wyłączone