O Majówce raz jeszcze

3gospodOjciec Leonard wbiegł na ogród, trzymając w ręku jakiś świstek. Oczy, choć naznaczone brzemieniem krótkich nocy i skumulowanych obowiązków, promieniały nadzieją. Na przyniesionej przez niego kartce piętrzyły się blade słupki, wskazujące na słabnące opady. „Będzie pogoda!” – zakrzyknął triumfalnie.

Od kilku tygodni nie mówiło się o niczym innym. Ogród klasztorny, kuchnia, kaplica, domy, fora, skrzynki mailowe – wszystko, aż pulsowało w nerwowym oczekiwaniu na dzień 29 maja. Wreszcie stało się! Pan Bóg pobłogosławił… i to jeszcze jak!

Słońce niczym na komendę: baczność!, stanęło w najwyższym punkcie nieba. Pod nim, w jego promieniach niczym mrówki uwijała się w pracy grupa organizatorów. Wybiła 14.00, a ogród klasztorny zaczęli napełniać coraz to nowi goście. Od samego wejścia czekały na nich najrozmaitsze atrakcje.

Osoby, które lubią grać w ciemno i poczuć smak niepewności brały udział w loterii fantowej. Ci, którzy wolą spokojniejszą rozrywkę podziwiali wyroby wikliniarskie i rękodzielnicze.

Głodny? Proszę bardzo! Na wszystkich wygłodniałych przybyszów czekał ogromny grill, nie posiadający dna gar wojskowy z grochówką, oraz tak swojskie, że niemal żywe, chłopskie jadło, i oczywiście ciasta i napoje. A wszystko to, co łaska!

Niedaleko sceny dało się słyszeć nieznoszące sprzeciwu dziecięce głosy: „Mamo ja kce na motór!”, „Tato, zrób mi zdjęcie z policjantem!”. Tak, tak! Takim zainteresowaniem mógł cieszyć się tylko pawilon wydziału prewencji Komendy Wojewódzkiej. Sympatyczni funkcjonariusze wraz z jeszcze bardziej sympatyczniejszymi funkcjonariuszkami, prezentowali profesjonalny sprzęt operacyjny policji. Chętni mogli sprawdzić jak postrzegamy rzeczywistość, mając we krwi 2 promile alkoholu. Ale nic z tych rzeczy! Proszę sobie nie myśleć! To była impreza bezalkoholowa. W osiągnięciu stanu 2 promili pomogły specjalne gogle.

Zaraz za scenami rozpościerało się królestwo dzieci. Uśmiechnięte od ucha do ucha panie przedszkolanki i tak samo sympatyczne jak wspomniane policjantki, oazowiczki z Franciszkańskiej Młodzieży Oazowej, czekały na wszystkie maluchy z głowami pełnymi świetnych pomysłów! Malowanie na szybie? Czemu nie! Budowanie zamku z chrupek kukurydzianych? A jak! Malowanie na płótnie? A kto zabroni! To czemu nie na twarzy? No to dawaj! – w tym miejscu ruch nie ustawał do samego wieczora.

A co jeśli chciałbym się wyciszyć, trochę pogimnastykować umysł? Oczywiście. Na amatorów gier logicznych, czekało stanowisko szachowe. Ale jak to w Alwerni bywa: grało wielu, ale wygrał Pan Bernard!

A gdybym tak chciał poczuć wiatr we włosach, może trochę poszaleć? Kucyk, bryczka i samochodzik czekały na kolejnych jeźdźców.

Wszyscy, którzy pragnęli bezinteresownie ofiarować cenny dar chorym ludziom, mogli oddać swoją krew w objazdowej stacji krwiodawstwa.

A co działo się na scenie? Co z głównymi atrakcjami dnia? Pochód scenicznych artystów rozpoczęła Franciszkańska Młodzież Oazowa z Alwerni, wykonując cudowny utwór Obudź nadzieję, który stał się niejako hymnem alwernijskiego klasztoru.

Scena Majówki u Bernardynów jeszcze nigdy nie była świadkiem występów tak sławnych artystów. Swoją obecnością i śpiewem zaszczycili nas: Lidia Jazgar i Przemysław Branny, Baśniowa Kapela, Dorota Wawryszczuk, Piotr Kłeczek oraz zespół Małe Ważne Sprawy.

Jak zwykle największym zainteresowaniem cieszył się występ „trzech alwernijskich gospodarzy”: o. Gwardiana oraz Andrzeja i Mikołaja Grabowskich.

Wspaniale spisała się również matka chrzestna miasta Alwerni, Pani Ewa Wachowicz. Z pełnym oddaniem wypełniła swój matczyny obowiązek pomocy „dziecku”, będącemu w potrzebie. Chyba nie jeden Pan, wiele by dał, żeby tylko mieć taką chrzestną… Ale już dobrze! Koniec rozkojarzeń!

Odwiedziła nas również prawdziwa dama polskiej sceny. Pani Anna Dymna przybyła do klasztornego ogrodu razem ze swoimi podopiecznymi z teatru osób niepełnosprawnych Radwanek. Chwilę później dołączył do niej znakomity aktor Krzysztof Globisz, który zaprezentował własną interpretację fragmentów Kwiatków św. Franciszka.

Życzliwym zainteresowaniem i obecnością zaszczycił nas również Pan Marszałek Marek Sowa, oraz senatorowie i posłowie RP.

Najważniejszy Gość majówki przybył do nas wraz ze słowami litanii loretańskiej. Matki Bożej nie mogło zabraknąć w miejscu, gdzie dzieje się tak wiele dobra.

Aby odpowiednio zakończyć dzień na scenie pojawił się zespół Ex-Band. Dla niewtajemniczonych podaję wzór tłumaczący fenomen tego zespołu: Majówka + scena + Ex-Band = pełny parkiet! Pod sceną zakotłowało, zastukało, naobracało, powyginało… Kto jeszcze żyw, kto jeszcze u sił poddawał się znanym i lubianym rytmom.

O 22.30 przez Alwernię przetoczyła się fala uśmiechniętych majówkowiczów.

Pragniemy serdecznie podziękować wszystkim bezinteresownym ofiarodawcom, którzy zechcieli wesprzeć dzieło odbudowy naszego kościoła i klasztoru. Dzięki Wam zebraliśmy 30 tys. zł! Wszystkie zebrane podczas majówki pieniądze zostaną przeznaczone właśnie na ten cel. Dziękujemy za ogromną życzliwość i radosne świętowanie z nami świętej niedzieli.

Dziękujemy za akt solidarności z naszą parafią i klasztorem wszystkim artystom, którzy dali wspaniałe świadectwo solidarności i wiary.

Dziękujemy wszystkim, którzy na różne sposoby włączyli się w tworzenie Majówki, wykonując naprawdę ogromną pracę. Obiecujemy modlitewną pamięć i mamy nadzieję, że kiedyś wspólnie podziękujemy Bogu za Jego łaski stojąc pośrodku odnowionej świątyni.

Bogu i Jego Świętej Matce niech będą dzięki za cudowny dzień, spędzony w radości i pokoju. Za dzień nadziei i ufności!

Komentowanie jest wyłączone.