Zmiany, zmiany, zmiany…

SONY DSCObecny rok jest niezwykle ważny dla Braci Mniejszych z naszej prowincji. Na początku maja, deputowani z różnych klasztorów zgromadzili się, by radzić nad przyszłością zakonu. Podczas kapituły wybrano nowego Prowincjała i powołano nowy Zarząd Prowincji.

Jednym z pierwszych zadań, dopiero co stworzonego kierownictwa, było ustalenie składów personalnych w klasztorach całej prowincji. W tej kwestii również konwent w Alwerni nie został pominięty. Do posługi gwardiana klasztoru i proboszcza parafii został powołany o. Bolesław Opaliński, przez ostatnie lata pracujący w warszawskim klasztorze oo. Bernardynów. Do obecnej wspólnoty dołączy również o. Sylwester Skirliński, który sprawował funkcję gwardiana w konwencie w Radecznicy. Drogich Ojców, serdecznie witamy w progach naszej parafii i życzymy jak najwięcej Bożych łask, zapewniając o naszej życzliwości i modlitewnej pamięci!

Niestety, klasztor w Alwerni, nie mógł cieszyć się jedynie wzmocnieniami. Po pięciu latach posługi duszpasterskiej w naszej parafii, na prośbę o. Prowincjała, do klasztoru w Leżajsku został przeniesiony o. Izydor Wróbel. Nasz kochany Izi, został mianowany Magistrem nowicjatu oo. Bernardynów, zajmie się więc formowaniem najmłodszych zakonników.

Zostań z nami! Zostań z nami!

Tak podczas zakończenia roku szkolnego wołali uczniowie gimnazjum w Alwerni, na wieść o przenosinach o. Izydor. Po ostatnim niedzielnym kazaniu, wierni wstając z miejsc długo oklaskiwali skromnego zakonnika. Dzieci, młodzież, ministranci, oazowicze, penitenci, Krąg Biblijny, Grupa Misteryjna „Pascha” i wszyscy ludzie, z którymi spotykał się nasz Izi, przez ostatnie dni jego pobytu w Alwerni, dawali wyraz wdzięczności za wierną służbę Bogu i człowiekowi, życzliwość i dobroć jaką nas otaczał.

Gdybym miał wyliczać wszystkie te sprawy, sytuacje i wydarzenia, za które powinienem podziękować o. Izydorowi, ten artykuł musiałby rozszerzyć się nawet do kilkuset stron. Ale tego chyba nikt nie chciałby czytać… Każda osoba, która kiedykolwiek spotkała Iziego, słuchała jego kazań, rozmawiała z nim, spowiadała się u niego, dobrze rozumie, o czym piszę.

Choć wszystkim nam, jest po ludzku smutno, że o. Izydor musiał opuścić naszą parafię, to wszyscy wiemy, że właśnie taki jest franciszkański los. Posłuszeństwo wpisane w regułę Biedaczyny z Asyżu musi znaleźć zastosowanie w rzeczywistości. Mimo rozstania mamy nadzieję, że kiedyś Izi znów zawita w progi naszego klasztoru. Choć znając go, napewno nie stanie się to „już, już, już, już…”.

Dziękujemy Ojcu za wszystko, za każde dobro, które dane nam od Boga przeszło przez Ojca ręce! Pamiętamy o Ojcu w modlitwie i obiecujemy kontynuować dzieła, które dzięki Ojcu rozpoczęliśmy!

Ehhh, już tęsknimy!

Tekst: Kuba Biel

Komentowanie jest wyłączone.